Bajka o grzybach - odcinek 2.


              ___..._      
         _,--'       "`-.
       ,'.  .            \
     ,/:. .     .       .'
     |;..  .      _..--' 
     `--:...-,-'""\     
             |:.  `.    
             l;.   l    
             `|:.   |   
              |:.   `., 
             .l;.    j, ,
          `. \`;:.   //,/
           .\\)`;,|\'/(  
            ` `itz `(,   
Dotarcie do tejże jaskini zajęło księciu niewiele czasu, nie minęły trzy pacierze, a miał ją przed sobą. Niestety mieszkające tam stado wilków również było na miejscu i najwyraźniej nigdzie się nie wybierało, co stanowiło niewielki problem. Gdyby książę miał na sobie zbroję i dosiadał opancerzonego rumaka bojowego po prostu by podjechał do wejścia jaskini, a wilki mogłyby co najwyżej połamać sobie zęby, gdyby próbowały mu się przeciwstawić. Ponieważ jednak miał na sobie zwykłe podróżne ubranie, a koń którego dosiadał choć bardzo szybki i wytrwały, nie był jednak przyuczany do walki, więc ta możliwość z góry odpadała. Z góry! To jest pomysł! Książę objechał dużym łukiem zbocze w którym znajdowała się jaskinia, podjechał na szczyt z drugiej strony łagodnym zboczem, zsiadł z konia, wyjął z juków spory zwój liny i zaczął ostrożnie schodzić po stromej stronie góry w kierunku wejścia do jaskini. Zatrzymał się tuż nad nim i przywiązawszy się do sporego głazu związał koniec liny w pętle. Teraz było już łatwo, wystarczyło zarzucić pętlę na "grzybka" i wciągnąć go na górę. Ponieważ książę nie pochodził z Teksasu, nie wykazywał początkowo wiele wprawy w zarzucaniu pętli, ale po kilkunastu próbach wreszcie udała mu się ta sztuczka. Teraz niewielkie szarpnięcie liny, aby wyrwać rydza z ziemi i pozostało już tylko wciągnąć grzyba na górę. Wilki krążyły w pobliżu, usiłowały szarpać linę podczas wcześniejszych nieudanych prób, choć utrata ozdoby jaskini najwyraźniej nie poruszyła stada. Książę jednakowoż znajdował się za wysoko by mogły go dosięgnąć, więc dały sobie spokój powarkując tylko od czasu do czasu i pokazując garnitur zębów, licząc pewnie na to, że ten żywy kawał mięsa u góry raczy uprzejmie zejść na dół. Książę nie raczył jednak zaszczycić ich swą obecnością, tylko wspiął się na szczyt, zawinął dobrze zdobytego grzyba i schował go w sakwie przy siodle i ruszył pogwizdując wesoło w kierunku królewskiego zamku. Jednak już po kilku stajach naszła go myśl, że może lepiej jeszcze trochę pojeździ po okolicy, bo a nuż znajdzie się jeszcze większy okaz, zaś byłoby szkoda, gdyby z powodu nadmiernego pośpiechu stracić okazję na pół królestwa i rękę pięknej królewny.

A co było wcześniej? A co było później?


Copyright © 1998 by Leszek Kaszubowski
Ostatnia modyfikacja: 1999-07-20